czwartek, 24 września 2015

Dzień trzeci


      Z nieba (tego słowa nauczył mnie Bóg) zaczęło coś spadać. Nie bolało jak mnie uderzało ale mimo wszystko wolałem się schować pod drzewem. Jednak i tak to na mnie spadało. I wtedy pomyślałem, żeby zbudować schronienie. Nazwałem je Dom.
      Gdy skończyłem budować ona stworzenie usiłowało wepchnąć się do Domu. Zdenerwowałem się i powiedziałem jej mu, żeby spadało gonić wiatr (ostatnio udawało mi się wymyśleć cięte odpowiedzi). Chyba jej mu się to nie spodobało, bo z jego niebieskich otworów zaczęło coś wypływać. Chyba było mu JEJ smutno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz