czwartek, 24 września 2015


Dzień czwarty


     Dzisiaj chciałem odpocząć. Ostatnio miło mi było w towarzystwie Ewy (powiedziała mi jak się nazywa) lecz miałem dość nawet jej ciągłego świergotania. Więc powiedziałem jej lojalnie, że chce odpocząć i że ona może pójść w stronę zakazanego drzewa, że tam jest więcej nazw do wymyślenia. W tym momencie Bóg przyszedł porozmawiać ze mną. Spytał się czy nie mam żadnych obowiązków. Odpowiedziałem, że chcę odpocząć. A on powiedział dzień święty wypada za pięć dni  i wtedy się odpoczywa. W sumie była to prawda. Jednak jeszcze nie wiedziałem, że w Parku Niagara
 już więcej nie będę odpoczywał.
     Ewa zjadła Owoc. Ten zakazany. Ale nie to było najgorsze. Ja też go ugryzłem. Ale to ona mnie namówiła! To przez nią! Bóg się zdenerwował. Spytał nas czemu to zrobiliśmy. Powiedziałem, że to przez Ewę. Ona powiedziała, że to przez węża bo ją namówił i że ja też to jadłem. Powiedziałam jej, żeby spadała przytulać kaktusy (to takie kłujące rośliny). Bóg powiedział, że oboje ponosimy winę za swe czyny. I wygnał nas z Parku Niagara.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz